14%
1415 zł potrzebne 10000 zł
Zbiórka zakończona
35 osób wsparło zbiórkę

Wiem, że post jest bardzo długi, ale pisany szczerze, od serca. Mam nadzieję, że przeczytasz do końca.

Nasz Ośrodek prowadzimy 4 rok.
Ośrodek powstał bardzo małym nakładem finansowym, bo zwyczajnie nie mieliśmy funduszy na stworzenie 5 gwiazdkowego miejsca. Wszystko co zostało zrobione, robiliśmy siłą naszych rąk. I wierzcie mi, że dla dwóch osób (w tym tylko 1 mężczyzny) była to ogromna mordęga. Ale nie mieliśmy wyjścia. To my jesteśmy odpowiedzialni za życie zwierząt które uratowaliśmy.
Początki były bardzo ciężkie, bo działaliśmy ledwie 2 lata jako Fundacja. Wolontariuszy mieliśmy niewiele, funduszy prawie wcale więc i prace szły bardzo wolno.

Pierwsze 3 miesiące sprzątaliśmy wewnątrz budynku stajni i przed nią by przygotować miejsca na budowę boksów i miejsce pod pierwszy wybieg dla koni. Była to mozolna ciężka praca, bo gospodarstwo nie funkcjonowało już wtedy od kilku lat. Zaczęliśmy sprzątanie początkiem kwietnia 2014 roku, 1 sierpnia 2014 roku przywieźliśmy nasze pierwsze i jedyne wtedy konie - Tymka, Habra i Mirandę. Na tyle też boksów było nas wtedy stać, tyle tez postawiliśmy. Każdy jeden boks dobudowaliśmy tuż przed przywiezieniem nowego konia. Złotówka po złotówce zbieraliśmy na zakup kolejnych potrzebnych desek i gwoździ do zbicia boksu.

Do dziś, patrząc na stare zdjęcia, zastanawiam się jak w kilka osób udało się zrobić to co jest teraz.

Minęły 4 lata od wprowadzenia pierwszych zwierząt do Ośrodka. Jak każdy z Was wie, wszystko z biegiem czasu się eksploatuje.
Tak też jest i w naszym przypadku.

Każda kolejna zima przez te 4 lata była coraz to gorsza. Zaczął przeciekać nam dach stajni, zaczęły pękać ściany. Tej i zeszłej zimy zaczęły nam zamarzać rury z wodą w stajni. Podłoże przed stajnią, czyli droga którą konie idą na pastwiska i którą my chodzimy do psów jest gliniasta. W związku z czym ciągle stoi nam tam woda, błoto robi się coraz głębsze. Od jesieni do późnej wiosny nie da się u nas przejść z jednego końca Ośrodka na drugi bez zakładania wysokich kaloszy. I żeby nikt nie pomyślał, że zakładanie gumowców dla nas to jakiś problem. Absolutnie jest to żaden problem, bo cały czas je nosimy :) Problemem jest np doprowadzenie psa po operacji do boksu, bo zwyczajnie całą drogę musimy go nieść by nie zabrudził rany pooperacyjnej. I w przypadku psów 10 kg jest to żaden problem to przy psach wielkości owczarka niemieckiego zaczynają się schody, tym bardziej jeśli pies nie życzy sobie wzięcia na ręce.

Do czego zmierzam?
W tym roku koniecznie musimy wybrać koparką choć 15-20 cm błota, podsypać grubym żwirem, utwardzić i podsypać drobnym żwirem i utwardzić, by zatrzymać "rozwój" błota. Musimy załatać dach, popracować nieco nad ścianami budynku stajni w środku, chcemy również w tym roku całą stajnię wybielić wapnem. Trzeba wymienić rynny dookoła budynku, bo obecne są już na skraju życia i wszędzie po prostu cieknie woda.

Wynajęcie koparki z operatorem, zakup żwiru, wynajęcie ubijarki, zakup rynien, częściowej wymiany pokrycia dachu, wapno, cement, itd - to wszystko niesie za sobą duże nakłady finansowe, których na obecną chwilę nie mamy. Oprócz tego konieczne będzie podsypanie wybiegu dla psów dużą ilością czystego piachu i lekkie podniesienie terenu wokół wybiegu, bo po ulewnych deszczach przez wybieg płynie nam rzeka i wtedy na spacer psy wynosimy na rękach, bo woda zazwyczaj sięga do połowy łydek, czasem i do kolan. W zaszłym roku podczas nawałnic do późnych godzin nocnych staliśmy w deszczu z łopatami i przekopywaliśmy teren by woda spływała gdziekolwiek indziej, bo było już tak daleko, że brakowało ledwie 5 cm do tego by woda wlewała się do boksów wewnętrznych psów (pokazywaliśmy wam wtedy zdjęcia z naszej walki z żywiołem). Byliśmy wtedy w rozpaczy i wierzcie mi, że i my i zwierzęta nie chcemy przez to przechodzić ponownie. Oprócz tego musimy ogrodzić drewnem kolejne pastwiska, jak również wymienić słupki i deski na tych które już stoją - bo zwyczajnie któregoś pięknego dnia całe ogrodzenie nam się przewróci, bo cześć słupków po 4 latach użytkowania zgniła.

Ciężko na tę chwilę oszacować dokładne koszty tego co chcemy w tym roku zrobić. Ale jeśli się za to nie weźmiemy to jest duża szansa na to, że najzwyczajniej któregoś dnia będziemy musieli zbudować Arkę Noego by nie zatonąć.

Bardzo się boję tego, że nie uda nam się zebrać funduszy na zaplanowany "remont", ponieważ na takie inwestycje zbiera się bardzo ciężko ale błagam Was o wsparcie. Błagam Was o pomoc. Ośrodek jest domem, miejscem gdzie wiele zwierząt ma szansę czekać spokojnie na nowy dom. Niektóre tego domu nigdy nie znajdą ze względu na problemy zdrowotne lub problemy z zachowaniem, takie zwierzęta często dożywają w Fundacji swoich ostatnich dni. Ośrodek jest ich domem. Jeśli nie wierzycie w to co tu przeczytacie, możecie do nas przyjechać, zobaczyć na własne oczy jak wszystko wygląda - zawsze jesteśmy na to otwarci.

Ze wstępnych wyliczeń, jeśli robilibyśmy wszystko najmniejszym możliwym nakładem i jak największą siłą naszych rąk, potrzebujemy minimum 8-10 tyś. złotych. Ale musimy się liczyć z tym, że "po drodze" wyskoczy coś nieoczekiwanego.

Chętnie przyjmiemy pomoc "fizyczną" ludzi którzy potrafią obsługiwać młotek i łopatę, którzy pomogą nam w remoncie. Ale oprócz pomocy fizycznej potrzebujemy materiałów i sprzętów, które niestety nie są za darmo

Nigdy jeszcze nie pokazywałam tych zdjęć publicznie (pierwsze zdjęcia), bo myślałam, że mi przepadły po tym jak padł mi dysk w starym laptopie. Ale okazało się, że zdjęcia się zachowały, więc możecie zobaczyć z czym musieliśmy się zmierzyć na początku. Ale nie mieliśmy wyboru, koszty utrzymania zwierząt "u kogoś" znacznie przewyższały nasze możliwości, musieliśmy znaleźć miejsce gdzie nie będziemy płacić za miejsce i opiekę nad każdym zwierzęciem osobno. Więc wydzierżawiliśmy stare gospodarstwo, jedyne jakie udało nam się wtedy znaleźć...
Następne zdjęcia pokazują jak Ośrodek wygląda obecnie.

Kto u nas był, wie jak wiele serca wkładamy w to miejsce i w zwierzęta tu mieszkające.
Proszę pomóżcie nam, udostępniajcie ten post.
Jeśli chcesz nam pomóc, możesz to zrobić poprzez pomoc fizyczną na miejscu lub wpłacając dowolną darowiznę.

Wpłaty

Ewa
wpłacił: 25 zł
Kasia
wpłacił: 25 zł
Beata
wpłacił: 25 zł
Barbar
wpłacił: 50 zł
Anna
wpłacił: 25 zł
Ewa
wpłacił: 100 zł
Tosia
wpłacił: 10 zł
Wioletta
wpłacił: 50 zł
Ann
wpłacił: 10 zł
Dominika
wpłacił: 100 zł
Natalia
wpłacił: 25 zł
Kasia
wpłacił: 25 zł
Ann
wpłacił: 100 zł
Karola
wpłacił: 150 zł
Dorota
wpłacił: 150 zł
Ewa
wpłacił: 50 zł
Lucyna
wpłacił: 10 zł
NOWAKOWSKA
wpłacił: 10 zł
Asia
wpłacił: 10 zł
Sylwia
wpłacił: 50 zł
TOSIA
wpłacił: 10 zł
Karolina
wpłacił: 10 zł
Gosia
wpłacił: 25 zł
Piotr
wpłacił: 50 zł
Piotr
wpłacił: 100 zł
Barbara
wpłacił: 25 zł
Justa
wpłacił: 10 zł
justyba
wpłacił: 10 zł
anna
wpłacił: 50 zł
Kielon
wpłacił: 25 zł
Kociara
wpłacił: 25 zł
Kamila
wpłacił: 25 zł
Kadi
wpłacił: 25 zł
Magda
wpłacił: 10 zł
Hm
wpłacił: 15 zł
×
Klauzula informacyjna
Darczyńco, Twoje dane (imię i nazwisko) są niezbędne do realizacji umowy darowizny dla Fundacja "Zwierzęca Arkadia" natomiast adres e-mail służy Fundacja "Zwierzęca Arkadia" – na podstawie uzasadnionego interesu – do wysłania podziękowań za wsparcie oraz informacji o działalności Fundacja "Zwierzęca Arkadia". Jeśli nie życzysz sobie otrzymywać takich informacji, wyślij swój sprzeciw na adres: zwierzeca_arkadia@poczta.fm

Zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. – RODO masz w każdej chwili prawo dostępu do treści swoich danych oraz żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, a także prawo do przeniesienia danych. Jeśli stwierdzisz, że Twoje prawa zostały naruszone, możesz złożyć skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa)